Ale lipa... W meczu finałowym NBA spotkały się Dallas Mauericks z Miami Heat. Generalnie miałam nadzieję, że Miami podoła, ale nie wyszło. Dzisiaj w nocy Dallas wygrało z Miami 105:95. To było szóste i decydujące starcie tych zespołów. Wyniki z meczów poprzednich to:
I - 84:92; II - 95:93; III - 88:86; IV - 83;86; V - 103;112 i VI - 105:95
Buba! :(
Szkoda że nie miałam możliwości oglądania, bo net mi strasznie zamula.W tamtym roku udało mi się oglądać finał NBA (BostonvsLA) na całkiem nie małym TV gdzieś na Krzykach na totalnym spontanie (wspomina) :)
6/13/2011
6/12/2011
"One way ticket" nananana
Oh Yeah! Wczoraj zakupiłam juz mój bilet do Glasgow! Nie mogę się doczekać kiedy zaczne pakować walizke! Jedyne, co mnei cholernie boli to to, że będę tak niedaleko Londynu, a nie będę w nim, bo kurde probably nie będzie czasu... Mam nadzieję, że jeszcze jakaś okazja się nadarzy! Łała łiło łała łi! Jestem taka zajarana, że szok! Nowy kraj, nowi ludzie, inna kultura! Najlepsze w tym wszystkim jest to, że z Kasią będziemy mieszkać u jej cioci w samym centrum Glasgow! W tym samym czasie moja mama będzie na drugiej wyspie w Belfaście w Irlandii - pomacham jej jak będę nad morzem ;P chyba, że jakiś przystojny marynaż weźmie nas kutrem na drugą stronę hehehe :) Codziennie będę opisywać każdy dzień z osobna tutaj, dla moich przyjaciół i rodziny!
WYLOT 26 CZERWCA
Miłego dnia Kochani!
WYLOT 26 CZERWCA
Miłego dnia Kochani!
6/11/2011
6/10/2011
Moja współlokatorka i mój aparat
Dzisiaj po porwrocie z egzaminu z lekkiej atletyki zrobiłam Kasi małą sesyje zdjęciową (bo jakiś czas temu już jej obiecałam). Fotograf ze mnie żaden, ale i tak nawet niektóre zdjęcia mi się podobają!
Tyle że napewno je trzeba troche poprzerabiać, wyostrzyć, rozjaśnić, ale nie mam jeszcze programu więc dodaje je takie... troche lewe :P ale chciałam się pochwalić nooo :) bo nie ukrywam troche zjaarana jestem!
6/09/2011
Brzeskie produkcje
Moje misto Brzeg! Kocham je pełną piersią, mimo że ma tylko ok 30tys mieszkanców ma charakter! Dzieje się w nim sporo sport, muzyka i inne wydarzenia! Koledzy z ronda tzw "rondobanda" bawią się w rap już od jakiegoś czasu, często organizowane są koncerty, próbują swoich sił w innych miastach. Nie znam się na tym,ale jara mnie na maxa, że mają jakąś pasję, robią coś ze swoim życiem, a nie jak reszta gówniarzy nie robią nic. Pozdrawiam wszytskich zajawkowiczów z mojego Brzegu nad Odrą! Ludzi z pasją, marzeniami, którzy mają jakiś cel w życiu! Wielki respect dla nich! Peace V
MD R.I.P.
Małgorzata Dydek była najwyższą zawodniczką w historii WNBA, miała 213 wzrostu. W 1999r zdobyła mistrzostwo Europy z reprezentacją Polski. Zmarała mając 37 lat. Pozostanie napewno ikoną polskiej koszykówki kobiet. Bardzo wzruszył mnie ten filmik, chciałam go dodać...
6/08/2011
Jeden sezon w MOSie
W MOSsie byłam tylko jeden sezon, nie był on zbytnio udany, wiele dziewczyn odeszło, klub musiał zasilać się zawodniczkami z zewnątrz. MOSowskich dziewczyn pozostało zaledwie cztery: Kinga, Diablo, Łata i Danielik, reszte dopełniały dziwczyny z Brzegu: Anka i Rudzia oraz młodsze MOSianki z niższych roczników, ale trenowane przez innego trenera no i JA! Mecze wyglądały jak wyglądały, zdarzało się, że na wyjazd jechałyśmy w 6... Nie poszło nam zbyt dobrze - szkoda, bo co roku trener Marian Czajkowski jeździł z dziewczynami na conajmniej ćwierćfinały... Trudno. Mimo, że to był tylko jeden sezon, dla mnie był napewno bardzo ważny pod względem większej ilości minut spędzonych na boisku. Dziewczyny na początku nie były zbytnio do mnie przekonane (tak mi się wydaje) ale myśle, że zmieniły zdanie. Bardzo je polubiłam i naprawde sprawiły, że poczułam się częścią ich drużyny mimo, że byłam kimś obcym, zarówno w MOSie jak i Ślęzie - DZIĘKI BITCHeski! Z tymi z Brzegu dogadywałam się średnio jak zresztą inne, kariery nie zrobiły... Trener Marian to naprawde prawdziwy fanatyk koszykówki, ciągle żyje wspomnieniami za swoich czasów gry i ciągle słyszałyśmy jego historie (myśle że wielu byłych zawodników boli to, że już nie mogą wrócić do sportu po zakończonej karierze, pozostają tylko wspomnienia). W gre próbował wprowadzać zagrywki, które dostrzegał na boiskach męskiej koszykówki np. "dobra dziewczyny, mam nową zagrywkę, taką jak grali mężczyźni na Eurobakecie" lub "no tak... ale tak wygląda męska koszykówka, my musimy się rozwijać, grajmy po męsku". Często nie mógł sobie dać z nami rady (a jaki facet daje sobie zbabami?!) przegadałyśmy, troche pod włos i trening był odrazu lżejszy. Miał naprawde głowe wspaniałych pomysłów, uwielbiałam chodzić do niego na treningi indywidualne, trenować rzuty sytuacyjne, o których może miałam pojęcie, ale nigdy nawet ich nie stosowałam. Potrafił sam przyjść na trening wiedząc, że na niem będzie tylko jedna dziewczyna, lub nie będzie żadnej, wtedy czekał i wierzył, że może cudem ktoś przyjdzie. Na meczach wybuchał, co nie było zbytnio dla mnie korzystne - bo do mnie trzeba mieć specjalne podejście (nie że jestem jakaś ograniczona, ale poprostu słaba psychika daje o sobie znać).
3 czerwca odbyło się spotkanie, w którym trener Marian oznajmił nam, że pod swoje skrzydła bierze nową drużynę małych dziewczynek. Na spotkaniu zjawiły się także dziewczyny, które już dawno zakończyły karierę, ale były w składzie tego zespołu w latach wcześniejszych. Spotkanie odbyło się w Pubie META na Placu Wróblewskiego. Pub typowo sportowy w połączeniu z muzyką rockową czy tam metalową - nie znam się, wisi w nim wiele koszulek sportowców z podpisami i... także koszulka MOSu z naszymi podpisami!!! To bardzo miłe, że gdzieś w jakimś pubie we Wrocławiu wisi koszukla na której jest mój podpis. Na pożegnanie kupiłyśmy trenerowi piersiówke i wino, bardzo zadowolony był z prezentu, powspominaliśmy, przeanalizowaliśmy poprzedni sezon. Naprawde było bardzo miło...

Subskrybuj:
Posty (Atom)




