Moje drogie, właśnie wróciłam od kosmetyczki więc lekko mam hiri kiri na twarzy, ale to akurat ważne nie jest, bo chciałabym wam przedstawić to małe cudo, a mianowicie ziemię słoneczną. Trochę o niej słyszałam już jakiś czas temu, ale jakoś nigdy nie byłam nią zainteresowana dopuki nie zaczęłam mieć strasznego problemu z twarzą... Otóż okazuje się, że produkt ten zawiera w sobie konsystencję naturalnych tłuszczy, które nie dość że pielęgnują to jeszcze nawilżają skórę. Inne skłądniki sprawiają, że zabezpieczają cere przed słońcem jak i przedwczesnemu pojawianiu się zmarszczek! Dzięki niemu można uzyskać bardzo lekki makijaż bez uczucia ociężałej i lepiącej się skóry ( ja mam takie wrażenie po użyciu fluidu), skóra jest rozświetlona i wygląda naprawdę świerzo! Mimo swojej wysokiej ceny bo wynosi ok 120zł to podobno "puder" ten jest mega wydajny i starcza na około rok, a aplikuje się go za pomocą pędzelka, który znajduje się w środku. No i coś co dla mnie ma dosyć duże znaczenie - zapach! jest mega przyjemny! Aaa i zapomniałam dodać, że występuje w 3 odcieniach :D

